Jedna bardzo ważna nauka płynie z pewnego doświadczenie. Ciągnęło się ono aż 10 lat. Badano wpływ diety na zamknięte w laboratorium koty doświadczalne. Okazało się, że wpływ niewłaściwej dla kotów diety jest przeogromny. A różnica polegała jedynie na tym, czy dieta była surowa, czy nie.

Gotowane, czy surowe?

Koty są mięsożerne. Wyłącznie. W odróżnieniu do ludzi, którzy jedzą też pokarm roślinny. Mięso i odzwierzęce produkty są jedynym źródłem witamin, niezbędnych do zdrowego życie. W skrajnych przypadkach dochodzi do ich mocnego niedoboru, a to nawet grozi śmiercią.

Niejaki Pottenger wykonał długoletnie (lata 1932-1942) doświadczenia na dwóch grupach kotów. Dieta obu składała się z mięsa, mleka wraz z dodatkiem oleju z wątroby śledzia. A więc idealna dieta dla kota. Różnica pomiędzy dwiema grupami była jedna – mięso było poddane temperaturze (gotowane) lub nie. Mięso było w obu przypadkach pełnowartościowe (składało się z mięśni, ścięgien i narządów wewnętrznych).

Różnice

Najpierw skupię się na diecie zawierającej surowe mięso. Koty tak żywione miały, można powiedzieć, perfekcyjne zdrowie. Były podobne co do rozmiaru i kształtu ciała. Rozwój szkieletu był bez zarzutów. Były niewrażliwe na infekcje, nie imały się ich pchły i pasożyty.

Również pod względem „psychiki” były zrównoważone. Miłe, przyjacielskie w stosunku do ludzi. Jeśli chodzi o reprodukcję, średnio miały pięć kotków w miocie, a ciąże niedonoszone były rzadkością.

Co innego dieta z gotowanym mięsem. Warto zauważyć, że mięso było gotowane we własnym zakresie – nie było w tych latach jeszcze gotowych karm. Koty na takiej diecie rozwijały się różnie. Również rozwój ich szkieletu i rozmiary były zmienne. Co więcej były podatne na alergie oraz infekcje obejmujące narządy wewnętrzne, co prowadziło do śmierci (nie używano leków).

Również pod względem psychiki koty były „dziwne”. Osobniki żeńskie były bardzo agresywne, męskie zaś mało asertywne i traciły zainteresowanie płcią przeciwną.

Gotowanie jest szkodliwym procesem.

Niedonoszenie ciąży było częste i z czasem coraz bardziej nagminne (do 70% w drugiej generacji!). Kotki były też często niepłodne. Koty kolejnych generacji żyły coraz krócej. Trzecia generacja kotów była tak „wyniszczona„, że umierały po 6 miesiącach życia bez potomków, co kończyło całą kocią „linię”.

Niedobory

Przyczyną tych kocich problemów na diecie z gotowanym mięsem były  niedobory. Niedobór pewnych aminokwasów i witamin (niszczonych temperaturą), a niezbędnych dla sprawności i życia kotów prowadził do zaobserwowanych zmian.  Witaminy są niezbędne do tego, by przebiegały liczne (i ważne) procesy metaboliczne. Aminokwasy niezbędne pochodzić mogą tylko i wyłącznie z diety. Również minerały są czułe na temperaturę. Warto pamiętać o bardzo czułych przeciwutleniaczach. Witamina C – ogromnie ważna i czuła na temperaturę.

Gotowanie, smażenie i pieczenie prowadzi do zagrażających życiu niedoborów.

Te grupy związków są oczywiście niszczone temperaturą. Czyli gotowanie, pieczenie, smażenie. Szczególnie długie. Poddawane temperaturze produkty są w nie po prostu ubogie. Prowadzi to do niedoborów. Szczególnie ważne jest to w przypadku zwierząt mięsożernych, gdzie niegotowane mięso (i mleko) jest podstawowym źródłem witamin i aminokwasów.

U ludzi jest nieco inaczej. My jemy przecież wszystko, co się do jedzenia nada. Jemy więc warzywa i owoce – a tych raczej nie gotujemy. Stąd ludzie raczej nie chorują z powodu niedoborów.

Czy aby na pewno? Jedzenie sałatek i surówek nie jest nawykiem każdej osoby. Owoców trochę też warto jeść (niedużo, ale to z innych przyczyn). Co pozostaje? Mleko UHT (poddane wysokiej temperaturze, ok. 130 stopni C), przynajmniej gotowane mięso, gotowane ziemniaki lub frytki smażone. Pieczeń z gotowanym (a jakże!) jabłkiem? I niedobory gotowe.

A za tym idzie brak regeneracji, słabszy rozwój całego ciała i organów (w tym mózgu), obniżona odporność (wspomniany niedobór przeciwutleniaczy z naczelną rolą witaminy C). Niektórzy, za kocim przykładem, jedzą wg diety surowej, co zapewnia im brak jakichkolwiek niedoborów. Jak już wspomniałem nie jesteśmy kotami i nie musimy przecież jeść codziennie tatara.

Ale od czasu do czasu – czemu nie? Sałatka lub surówka do obiadu i kolacji – to dobry pomysł. A może sushi od czasu do czasu? Jeśli coś gotujesz, nie gotuj do oporu. Jak pieczesz – to nie do spieczonej skórki kurczaka. Jak samżyć – to nie do twardego żółtka. Być może wystarczy? Nie trzeba wracać do czasów jaskiniowców.

Podsumowanie:

  • Poddawanie żywności temperaturze prowadzi do niedoborów niszczących zdrowie.
  • Procesy poddające żywność wysokiej temperaturze to gotowanie, pieczenie i smażenie. Wliczyć w to trzeba pasteryzację, w tym UHT (mleka i soków).
  • Aby uniknąć niedoborów – jedz jak najbardziej surowo i nie działaj na żywność temperaturą przez długi czas.

 

Literatura:

Pottenger, F.M. (Francis M. et al., 1983. Pottenger’s cats : a study in nutrition, Price-Pottenger Nutrition Foundation.

Bernard, M.T., 2003. Raising cats naturally : how to care for your cat the way nature intended, Blakkatz Pub.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s